• Wpisów:75
  • Średnio co: 31 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 21:11
  • Licznik odwiedzin:6 114 / 2406 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Szliśmy trzymając się za rękę.
-Przepraszam Cię skarbie, że tak zareagowałam.
-Nic nie szkodzi na Twoim miejscu może zrobiłbym to samo. Najważniejsze, że jesteśmy teraz razem.
-Tak zgadzam się.
Za chwilę byliśmy już na miejscu.Usiedliśmy a Erik przyniósł tort. Było na nim 18 świeczek ułożonych w kształcie serca. Na tle bitej śmietany było nasze wspólne zdjęcie. Popłakałam się ze szczęścia.
-Jejku dziękuje nie wiem co powiedzieć.
-Nic po prostu pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki.
Zamknęłam oczy i pomyślałam w duchu tego czego pragnęłam chyba teraz najbardziej. Nabrałam powietrza w płuca i zdmuchnęłam je wszystkie na raz.
-Wszystkie na rz wspaniale ciekawy jestem czego sobie życzyłaś.
-A nie mogę Ci powiedzieć bo się nie spełni.
-No tak tak wiem więc już nie dopytuje.To co jemy.
-Oj aż szkoda mi go kroić jest taki piękny.
-Hah cieszę się, że Ci się podobam.
-Wiesz co, żeby została pamiątka to pójdę szybko do domku po aparat.
-No dobrze może iść z Tobą?
-Nie nie trzeba dam sobie radę.
-No dobrze to ja tu na Ciebie czekam i się stąd nie ruszam
Poszłam zaraz szybko. Zaczęłam szperać po torbach, nigdzie nie mogłam go znaleźć.
-Kurcze gdzie też on może być cholera a może go wcale nie spakowałam. Ja nie mogę gadam sama do siebie chyba zgłupiałam.
Usłyszałam za sobą znajomy śmiech.
-Wcale nie zgłupiałaś ja czasem też sam do siebie mówię może to wygląda na głupie ale jest całkiem normalne.
-No w sumie to tak hah . Kochanie możesz mi pomóc?
-No pewnie jest w twojej torebce tej fioletowej z paskami.
-A dziękuję.
W tej chwili dotarło do mnie że to nie Erik.
Odwróciłam się i aż upuściłam go z wrażenia. O Boże nie wierzyłam w to co widzę cholera.
-Co tak zbladłaś kochana zupełnie jakbyś ujrzała ducha...
__________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam ale nie miałam jakoś czasu. Zapraszam do czytania ;**
  • awatar nemA.: dodasz nowy kiedys? pamietam o twoim opowiadaniu... :) <pisze z innego pingera,>
  • awatar , zαтяυтα żу¢ιєм .†: Boskie<3 Kiedy nowy? Zapraszam do mnie... ;D Też pisze.. :)
  • awatar Hell. ♥: Musisz znaleźć troszkę czasu na następny, a ten jest świetny . ♥ Bardzo mi się podoba Twój blog . :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Czułem się okropnie, że to tak wyszło już chciałem ją przytulić ale ona uciekła. Biegłem z nią.
-Kristin czekaj to nie tak zrozum.
-Nie zostaw mnie.
Byłem tuż za nią gdy nagle potknąłem się o gałąź.
-Cholerna gałąź.Powiedziałem sam do siebie.-Przecież bym ją dogonił i wyjaśnił.
Zacząłem się rozglądać ale jej już nie było.
-Cholera gdzie ona jest żeby tylko nic się nie stało.
Zacząłem ją wołać ale nie odpowiadała.
-I co ja mam teraz zrobić gdzie ją szukać.
Pobiegłem do domku, potem nad jezioro, do strumyka ale nigdzie jej nie było.
Dzwoniłem nawet na komórkę ale jej nie było.
Nie wiedziałem co dalej wyjąłem zdjęcie Patricka i zrobiłem tak jak za tamtym razem aby go przywołać. Długo go nie było ale wreszcie go ujrzałem.
-Patrick szybko proszę pomóż mi. Chciałem dać ej tą bransoletkę a ona się rozpłakała i uciekła.Już prawie ją dogoniłem ale wtedy potknąłem się o tą cholerną gałąź a potem już jej nie widziałem.
-Spokojnie bez nerwów wszystko będzie dobrze.
-No mam nadzieje tylko gdzie ona może być.?
-Byłeś w domku?
-Tak tam od razu pobiegłem.
-A nad strumykiem albo nad jeziorem.
-Tak tam też byłem i nie ma jej.
-Hmm pomyślmy gdzie ona mogła jeszcze pójść. Na pewno nie aż tak daleko. Tu nie ma aż tyle miejsc żeby mogła się skryć.
-No tak tylko, że ja nie znam tu za bardzo okolicy i tych miejsc pomóż mi.
-Już chyba wiem. Poczekaj tu chwilę zaraz wracam.
-Ale dokąd idziesz hej?
Zanim zdążyłem zapytać jego już nie było. No to zostało mi tylko czekanie. Żeby wszystko było dobrze i nic jej się nie stało modliłem się w duchu.Patrick długo nie wracał. Już traciłem nadzieje, że ją znalazł albo czy wróci. Wreszcie ujrzałem go ponownie.
-No nareszcie gdzie ty byłeś tyle czasu.
-Spokojnie wszystko jest ok. Nie mogłem zostawić Kristin w takim stanie.
-To nic jej nie jest? znalazłeś ją? Ale w jakim stanie coś się stało.?
-Nie nic jej nie jest, była dokładnie w tym miejscu, o którym myślałem?
-No to gdzie mów szybko.
-Wiesz szkoda czasu na tłumaczenie chodź lepiej za mną.
-No dobra tylko szybko.
-Ok. Jest na moście?
-Na moście? Spytałem idąc.
-No tak.
-Przecież tu chyba nie ma mostu.
-Jak nie ma? Oczywiście, że jest.
-No najwyraźniej nie wiedziałem o tym.
-W dzieciństwie Ja z Kristin ciągle tam się bawiliśmy. To była nasza najlepsza kryjówka. Nie mógł nas tu nikt znaleźć.
-No nie dziwię się ja nawet bym nie wpadł na pomysł, żeby szukać ją po takich krzaczorach.
-No to już niedaleko.
Szliśmy po jakiś krzaczorach i zaroślach. Kto by pomyślał nawet, że tu jest jakiś most. Ja na pewno bym jej tu nie szukał. Bo nawet nie wiedziałem o jego istnieniu. Dobrze, że Patrick mi pomógł.
-Jesteśmy na miejscu.
-Ok dzięki wielkie za pomoc.
-Nie ma za co. W końcu jestem duchem i znam dobrze Kristin.
-No chyba lepiej ode mnie.
-Nie no co ty a tylko dłużej czasu z nią przebywałem np tutaj więc to tylko taki mały szczególik.
-No ale i tak dobrze, że cię spotkałem dzięki jeszcze raz.
-No dobra idź do niej.
-No idę.
Podszedłem bliżej, ona siedziała tam i strasznie płakała. Bałem się trochę, że znowu może gdzieś uciec ale zaryzykowałem i szedłem dalej.
-Kristin kochanie nie płacz.
Ona spojrzała tylko na mnie i nic nie odpowiedziała. Usiadłem koło niej i przytuliłem ją mocno a ona wtuliła się we mnie.
-Oj skarbie przepraszam nie chciałem, żeby to tak wyszło.
-Wiem.
-Nie płacz już proszę. W końcu jest twoje święto nie możesz być tego dnia smutna.
-Ale wszystko teraz do mnie wróciło. Ten wypadek Patrick.
-Wiem ale teraz będzie wszystko dobrze.
Wyjąłem bransoletkę.
-No proszę załóż ją Patrick chciał, żebyś przyjęła ją jako prezent urodzinowy.
Spojrzała na mnie lekko się uśmiechnęła i wyciągnęła rękę ą ja założyłem jej ją.
-Wiesz zgubiłam ją tu kiedyś wtedy kiedy byłam tu z nim ostatni raz. A potem on miał wypadek. Obiecaliśmy sobie, że póki je mamy zawsze będziemy razem. On ma taką samą, a ja ją zgubiłam i to przeze mnie nie ma go tu teraz.
-Co ty mówisz. Po pierwsze to nie przez Ciebie widocznie tak miało być, a po drugie on jest tu z nami.
-Co jest jak to.?
-Siedzi tu koło ciebie.
-Tak to dlaczego ja go nie widzę.
-Widzisz to część daru jaki otrzymałem od babci. Widzę go i to on nas uchronił od tego wypadku.
-Tak? Szkoda, że go nie mogę zobaczyć.
On cały czas był tu przy tobie, wtedy kiedy poszedłem po nasze rzeczy do samochodu on był z tobą i nawet cię przytulił kiedy byłaś smutna.
-To niezwykłe bo wtedy właśnie myślałam o nim i tak jakby czułam jego obecność.
-No widzisz on zawsze przy tobie będzie. A nawet jeśli go nie widzisz to on jest tu w twoim sercu.
-Wiem. Erik?
-Tak?
-Przepraszam, że nie powiedziałam ci od razu, że znam to miejsce bardzo dobrze. Ale zrozum nie byłam gotowa, żeby to z powrotem przeżywać, chociaż i tak było mi ciężko.
-Oj nie musisz się tłumaczyć wszystko rozumiem.
-Cieszę się. Dziękuję ci że jesteś i za te róże i ten dywan z płatków i ten romantyczny nastrój tam.
-Nie ma za co w końcu to twoje urodziny.
-A i podziękuj Patrickowi.
-Dobrze nie ma sprawy.
-To na dziś już koniec niespodzianek?
-Hm nie zupełnie.
-Jak to mam nadzieję, że nie stanie już się nic takiego co przed chwilą.
-Nie nic z tych rzeczy zabieram cię do miasta a po co to już się potem dowiesz.
-No ok rozumiem ale nie mogę się już doczekać. A tak wogóle to chodźmy już w to miejsce co wszystko przygotowałeś szkoda by było, żeby się wszystko zmarnowało.
-No też tak myślę. I poszliśmy.
__________________________________________________
Wczoraj przez przypadek dodałam dwa razy ten sam rozdział i niektórzy dodawali pod jednym komentarze a inni pod drugim więc przeniosłam je z tego jednego do drugiego. Mam nadzieję, że się nie gniewacie. Więc nie myślcie że sama je od siebie dodałam. NO a co do opowiadania to się trochę rozpisałam tyle miałam pomysłów, że nie wiedziałam już jak skończyć. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Dzięki za komentarze i proszę o więcej;*

,So black.♥

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Erik
W drodze do miasta myślałem o tej całej sytuacji. Martwiłem się o Kristin kiedy się dowie o tym wszystkim, żeby czasem się nic nie stało. W końcu tak cierpiała po stracie Patricka. Chociaż z drugiej strony byłem dobrej myśli. Kupiłem wielki bukiet osiemnastu róż i tort urodzinowy zamówiłem także stolik na wieczór na uroczystą kolacje.Zajęło mi to trochę czasu bo do miasta miałem spory kawałek. Na szczęście zostawiłem kartkę Kristin w razie czego gdyby wcześniej się przebudziła. Gdy wszystko już załatwiłem kierowałem się z powrotem nad jezioro. Na miejscu zauważyłem, że Kristin już nie śpi i krząta się po domku więc zaparkowałem samochód wcześniej tak żeby go nie zauważyła i przygotowałem resztę rzeczy. Następnie skończywszy wszystko napisałem kartkę i wsunąłem ją ukradkiem pod drzwi.

Kristin
Robiąc śniadanie zauważyłam jakąś kartkę przy drzwiach. Podniosłam i zaczęłam czytać "Hej skarbie mam nadzieję, że się wyspałaś ubieraj się szybciutko i chodź na huśtawkę".Uśmiechnęłam się i zrobiłam to co było napisane.
-Ciekawa jestem co on tam kombinuje mówiłam sama do siebie.
Poszłam następnie na huśtawkę niestety tam go nie było tylko ujrzałam kolejną kartkę.
-Haha chyba sobie jaja ze mnie robi.
Zaczęłam czytać "Nie myśl sobie, że to są jakieś żarty nic z tych rzeczy po prostu rób to co piszę.Kieruj się teraz ku słońcu".
-No tak powiedziałam sama do siebie jakby czytał w moich myślach.
Poszłam dalej i stanęłam na rozstaju dróg ponieważ nie wiedziałam w którą stronę teraz iść.
-Gdzie tu musi być chyba następna. Zaczęłam się rozglądać.Nigdzie jej nie było dopiero spojrzałam w górę i była przyczepiona do pnia drzewa.
-Ha tu jest.
"No spostrzegawcza jesteś kochana. Już niedługo koniec. Idź teraz w prawo a potem skręć w lewo".
-Haha no nieźle. Nawet mi się podoba.
Szłam dalej. Przede mną rozciągała się polana.
-O jak tu pięknie. Nie pamiętam żebym tu była chociaż może.Wiedziałam, że niedaleko znajdował się mostek i rzeka tam było nasze najfajniejsze miejsce za czasów dzieciństwa. Zawsze tam się coś działo i nikt nie mógł nas znaleźć.To były piękne czasy. Ale wracając do teraźniejszości szłam dalej.
-I o kartka czemu mnie to nie dziwi. Zaczęłam się śmiać sama do siebie.
"To już koniec idź przed siebie aż zobaczysz strzałkę".
-Ha zabawne ale robiłam dokładnie to co przeczytałam.
Z daleka widoczna była strzał. Usypana była z płatków róż. Zaraz za nią usypana była również dywan z płatków.
-Je jakie to miłe.
Szłam po nich i aż mnie zatkało gdy zobaczyłam Erika który siedzi na kocu. Wokół były rozsypane płatki i rozstawione małe świeczki, które dodawały temu wszystkiemu uroku i romantyzmu.
To wszystko było niby na łące ale wokół gęsto rosły drzewa gdzie dawały cień i było dosyć ciemno.
-Jejku jak tu pięknie.
-Cieszę się, że ci się podoba.
Erik podszedł do mnie z wielkim bukietem róż w ręku. I wręczył mi go.
-Ojej to dla mnie.
-Oczywiście wszystkiego najlepszego kochanie i ucałował mnie.
-Szczerze to spodziewałam się, że coś zorganizujesz ale nie coś takiego.
-No jak widzisz stać mnie jeszcze na trochę romantyzmu.
-No tak widzę waśnie. Zaśmiałam się.
-Ale to nie koniec niespodzianek na dziś.
-Nie o a co jeszcze masz w zanadrzu.
-A zobaczysz ale to wieczorem a teraz jeszcze jeden prezent.
-Jeszcze jeden pewnie się strasznie wykosztowałeś nie trzeba było.
-E tam wcale nie ten prezent jest nie ode mnie.
-Nie? To ciekawa jestem od kogo. Na myśl przychodziła mi tylko, że może Susan i Ryan albo rodzice albo może ktoś z reszty znajomych.
-No od kogo? Susan i Ryana? Rodziców? Martina? Czy ktoś z reszty znajomych?
-Nie nikt od nas.
-To kto nie każ mi dłużej czekać.
Wyjąłem bransoletkę.
-Ta osoba chciała żebym ci to przekazał.Spojrzałem na nią z uśmiechem i skierowałem rękę, żeby jej dać.
Ona spojrzała tylko na mnie i na nią. W jej oczach ujrzałem napływające łzy. Jedna z nich spływała jej już po policzku a potem już następne...
__________________________________________________
Mam nadzieję, że wam się spodobał. Wiem wiem,że mnie udusicie albo co gorsza zabijecie za to, że kończę w takim momencie ale chce was potrzymać jeszcze trochę w napięciu.Proszę o długie komentarze i zachęcam do dalszego czytania. Dzięki Wszystkim za komentarze.
,So black.♥
  • awatar Hell. ♥: cieszę się, ze to piszesz :) będę to czyatc na wakacje xD prawie jak lekturaaa . ;p ten rozdział świetny teraz będę czytać następny . ;D
  • awatar ,So black.♥: Carrots:*: Czemu przerwałaś w takim momencie??? Masz rację, chyba Cię uduszę, chociaż nie bo jak to zrobię to już więcej nie napiszesz, więc się wstrzymam...:) No i powiedz co ja mam Ci pisać w tych komentarzach??? Że jesteś genialna i tak samo genialnie piszesz??? No to, to już powinnaś wiedzieć:) Mogę tylko napisać, że mi bardzo się podoba i czekam na następny:)
  • awatar ,So black.♥: Ewelina15: następny rozdział prosze :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Było c tu tak świeże powietrze, że aż chciało się wdychać głębokimi wdechami. Okolica była malownicza. Kristin idąc zachowywała się tak swobodnie jakby znała te okolice na pamięć tylko ja się trochę czułem niepewnie.Poszliśmy na polane,robiliśmy sobie nawzajem zdjęcia w bujnym polu zbóż gdzie kłosy od wiatru falowały niczym wzburzone morze. Potem usiedliśmy pod wielkim dębem, który był na wzgórzu. Jego gałęzie dały nam chłód i ukojenie poprzez padający cień. Dziś akurat wyjątkowo było upalnie.Gdy tak siedzieliśmy ogarnęła mnie senność i usnąłem.Znowu przyśniła mi się babcia tym razem nie potrzebowałem niczego od niej widocznie miała do mnie jakąś sprawę.
-Witaj Eriku.
-Witaj Babuniu. Coś się stało, że mi się tu przyśniłaś.?
-Nie nic się nie stało. Jestem z ciebie zadowolona, że rozmawiałeś z Patrickiem.
-Tak wszystko już prawie wiem ale czemu oboje jesteście tacy tajemniczy.
-Nie martw się wszystko się wyjaśni w dniu urodzin Kristin.
-Urodzin? O kurcze to już za dwa dni. Dobrze, że mi przypomniałaś.
-Tak więc wszystko będzie dobrze nie martw się i do zobaczenia.
-Już idziesz babciu?
-Tak obowiązki wzywają.
-Obowiązki co też można tam robić na górze.
-Dowiesz się w swoim czasie ale narazie nie prędko. Jeszcze długo tu sobie pobędziesz na ziemi.
-No tak myślę muszę tu być dla Kristin,Ryana, rodziców i jeszcze dużo by tu wymieniać.
-No właśnie więc sam widzisz.
-To do zobaczenia.
-Do zobaczenia.
Gdy się przebudziłem Kristin przy mnie nie było. Gdzie też ona mogła pójść.Chodziłem w pobliskie miejsca i ujrzałem ją siedzącą na kamieniu nad strumykiem.
-Hej co tu robisz sama?
-A tak sobie siedzę usnąłeś więc poszłam się przejść.
-A skąd wiedziałaś, o tym strumyku, że tu się znajduje?
-A wiesz intuicja.
-No tak ah wy kobiety.
-Ha ha no co?
-Nic nic.
Wracając do obozu Kristin wypytywała mnie o chłopaka, Który mi się ukazywał. Niestety musiałem trochę skłamać nie mogłem jej powiedzieć, że wiem już jak go przywołać i że to jej bliski przyjaciel więc siedziałem cicho. W głębi duszy obawiałem się, że ona mi tego potem nie wybaczy ale skoro babcia i Patrick mnie zapewniali że będzie ok to powinno być...

DWA DNI PÓŹNIEJ W DNIU URODZIN KRISTIN

Wstałem wcześnie ponieważ miałem jechać do miasta żeby kupić kwiaty dla Kristin. Oczywiście ona nic o tym nie wiedziała i nie miała prawa się dowiedzieć. Gdy już miałem wyjeżdżać pojawił się w samochodzie tuż przy mnie Patrick.
-Co ty tu robisz?
-A nic.
-Weź mnie uprzedzaj jak mnie nawiedzasz bo zawału kiedyś dostanę przez ciebie.
-Dobra dobra.
-A więc tak sobie tu się zjawiłeś?
-Nie zupełnie.
-TO znaczy?
-Co planujesz na urodziny Kristin?
-Chodzi ci o prezent?
-No tak.
-Jadę do miasta po bukiet róż.
-No romantycznie.
-NO myślę, że to będzie najlepszy prezent.
-A wiesz ja też mam coś dla niej.
-Ty?
-Tak ja a czemu to takie dziwne dla ciebie?
-No ciekaw jestem jak jej to podarujesz skoro ona cię nie widzi.
-O to się już nie martw właśnie o to chcę cię prosić.
-Mnie no ok ale co mam jej powiedzieć, że to jest prezent od zmarłego przyjaciela i,że ten chłopak co go widzę to ty.
-Nie nic nie będziesz musiał mówić ona będzie już wiedziała o co chodzi.
-No dobrze a co zamierzasz jej dać.
-To.Ujrzałem srebrną bransoletkę z ich imionami.
-A czemu teraz jej ją chcesz dać skąd wogóle ją masz?
-Chciałem poczekać do jej 18 rodzin. A ona zgubiła ją tu kiedyś jak byliśmy na wakacjach.
-Tu na wakacjach?
-Tak przyjeżdżaliśmy tu co roku.
-A to teraz wiem dlaczego Kristin tak dobrze zna np. ten strumyk ostatnio.
-No właśnie.
-Zobaczysz wszystko się ułoży i dziś stanie się coś wyjątkowego.
-Tak a co takiego?
-Zobaczysz. A teraz cię nie zatrzymuje jedź.
-Ok narazie.
-Narazie. I pojechałem.



Patrick

Siosta młodsza Patricka Meggy ( o niej dowiecie się w dalszych rozdziałach)



Starsza siostra Patricka Natalie(o niej już niedługo)
  • awatar Bless Skarbie ♥: Zapraszam na nowy ^^
  • awatar malutkazaczarowanakurwa ♥.: fajne, a te dziewczynki przesłodkie. <3, ciekawa jestem co się wydarzy w trakcie tych urodzin, i rozdziałów z tymi dziewczynkami. ;D
  • awatar My dreams, my life: Świetny ;) Już nie mogę się doczekać reakcji Kris na bransoletke ;) Zaciekawilas mnie dodając zdjęcia dziewczyn ^.^ mam nadzieję, że już niedługo pojawi się kolejny rozdział ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Obudziłem się o 9.00 Kristin jeszcze spała więc postanowiłem się trochę przewietrzyć i miałem nadzieje, że dowiem się coś od tego chłopaka. Ubrałem się szybko zdążyłem jeszcze zrobić śniadanie i wyszedłem. Kierowałem się w stronę jeziora. Wyjąłem z kieszeni jego zdjęcie i przyłożyłem do serca a w głębi duszy pomyślałem o nim. Gdy otworzyłem oczy ujrzałem z oddali jak ktoś idzie w moją stronę. Kierowałem się w jego stronę. Trochę się głupio czułem więc wziąłem kilka głębszych oddechów.Byliśmy na przeciwko siebie i nie wiedziałem jak zacząć.
-Cześć.
-Siema czegoś chciałeś bo przywołałeś mnie.?
-NO właściwie to chciałem tak pogadać więcej dowiedzieć o tym dlaczego od pewnego momentu cię widzę i wogóle.
-No rozumiem wiedziałem, że niedługo to nastąpi.
-Jeszcze chciałem ci podziękować za wczoraj, że unikliśmy wypadku.
-Nie ma sprawy.
-Tylko jednego nie rozumiem dlaczego nam pomogłeś?
-Po prostu jesteście mi teraz potrzebni ty i Kristin i nie chciałem żeby tak to się skończyło.
-Kristin a z kąt wiesz jak ona ma na imię.
-Jest ona mi bardzo bliska nawet nie wiesz jak bardzo.
-Co nic z tego nie rozumiem możesz opowiedzieć coś więcej.
-Nie wiem czy ona tego chce jej musisz o to zapytać. Tylko uważaj bo ona bardzo przeżyła moją śmierć więc nie rań ją i nie każ do tego wracać.
-No rozumiem ale jak mam się dowiedzieć żeby ej nie ranić?
-Pomogę ci ale jeszcze nie dziś. Będzie ciężko ale wszystko się ułoży.
-A w czym jesteśmy ci potrzebni.?
-Musicie mi pomóc moja siostra jest w niebezpieczeństwie.
-No a dlaczego my.?
-Bo nie mam nikogo innego?
-Jak to a rodzice.
-Nie chce ich denerwować gdyby oni mnie widzieli to źle by to znosili i tak musieli się pogodzić z moim odejściem.
-Rozumiem
-A Kristin sobie z tym poradzi?
-Tak to już jest pewne na początku będzie źle ale potem wszystko się ułoży więc się nie martw jak coś się stanie.
-Stanie coś z Kristin?
-Nie nic jej się nie stanie tylko może rozpaczać.
-No ok a czemu ją przytulałeś trochę nie zręcznie się czułem.
-Wiem ale nie byj zazdrosny kiedyś byliśmy dla siebie jak rodzeństwo ona jest dla mnie bliska rozumiesz.?
- No rozumiem w pierwszym momencie byłem zazdrosny i głupie myśli mi do głowy przychodziły.
-NO wiesz na twoim miejscu też bym się tak zachowywał.
-No ale jak np sobie wyobrażasz bić się z duchem/
-No też fakt.Dobrze już wszystko mniej więcej wiesz czas mi się kończy muszę znikać.
-No ok dzięki za rozmowę.
-Jeśli będziesz czegoś potrzebować wiesz co robić.
-Tak wiem wiem.I zniknął.
Wróciłem do Kristin ona jeszcze spała zaraz potem przebudziła się. Zjedliśmy razem śniadanie i poszliśmy przejść się po okolicy.
  • awatar Hell. ♥: świetny rozdział tak jak każdy poprzedni i pewnie będą następne jeszcze lepsze. ; *
  • awatar Ewelina15: kiedy następny rozdział ? ;p
  • awatar мα∂є ιη ¢αℓιƒσяηια. ♥: Jaram sie tym bardziej niz ziołem... *.* Po prostu Mega.! <33 I ten Patrick.... ^^ Kiedy dodasz jego fotkę.?:D I jego siostry od razu skoro ma byc w dalszych rozdziałach... :P Ciekawa jestem co za ciachoo:P Czekam;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wybraliśmy się nad jezioro. To była chyba główna atrakcja tego wyjazdu oprócz tego, że wyjechaliśmy sami i możemy się sobą nacieszyć.
-Jak tam przyśniła ci się może babcia?
-Tak.
-I co wytłumaczyła ci wszystko?
-Nie chciała nic mówić dowiedziałem się tylko, że ten chłopak nic złego nam nie zrobi po prostu chce nas chronić.
-No to nawet zrozumiałe ale dlaczego akurat nas ma jakiś powód?
-Nie mam pojęcia ale nie myśl o tym teraz ciesz się wakacjami.
-No dobrze.
-Szliśmy tak za rękę polną dróżką. A potem ścigaliśmy się nad jezioro. Czułam się jak małe dziecko i przypomniały mi się chwile kiedy z Patrickiem też się tak ścigaliśmy.Potem zaczął mnie łaskotać śmiałam się jak opętana.
-Jak ja lubię jak jesteś taka uśmiechnięta.
-Ja też ale to dzięki Tobie.
-Jeśli tak uważasz to dobrze. Jej jak ja cię kocham.
-Ja ciebie też nawet nie wiesz jak bardzo.
-Ale ja ciebie bardziej.
-Nie prawda bo ja.
-Akurat ale nie tak jak ja.
-A właśnie tak udowodnij to.
-Dobrze.
Spojrzał mi głęboko w oczy i ucałował ja odwzajemniłam.Było cudownie jak za pierwszym razem w pizzeri.
-No dobrze koniec tego.<jęzor>
-Nie nie ma tak.
-Jak?
-No tak. Za krótko.
-E tam. <jęzor>. Wziął mnie na ręce.
-I co teraz?
-Nic. A co zamierzasz zrobić?
Kiwnął głową w stronę wody i już szedł powoli. <śmiech>
-O nie, nie ma mowy nie zrobisz tego.
-Jak nie.Udowodnić ci to?
-Nie lepiej nie, nie chce być mokra.
-I tak będziesz <śmiech>
-Nie no Erik nie śmiej się głupolu tylko odstaw mnie na miejsce.
-Osz ty za głupola to nie daruje.<śmiech>
-Przepraszam już nie będę. Haha
-Nie ma teraz to już za późno. Mogłaś wcześniej pomyśleć.
-Nie proszę nie. O mam wiem co zrobię.
-O ciekawy jestem co?
Chodź tu mordko. Ucałowałam go.
-Mmm no muszę powiedzieć, że podobało mi się ale nie myśl, że pójdę na kompromis.;P
-Ej no nie ma tak ja tu się staram a ty co?
-0Hmm muszę się zastanowić. Ale za tą mordkę to nie wiem.
-No wiesz. Zaczęłam się śmiać i ucałowałam go raz jeszcze dwa razy.
-O no słodko no dobra nie będę taki.
-Ha ha wiedziałam i przytuliłam się do niego mocno.
-Hej bo mnie udusisz.
-No to co ale to z miłości.
-A no skoro tak mówisz to duś mnie do woli.
-No dobrze mi pasuje.
I puścił mnie w tej chwili z nienacka i złapał w ostatniej chwili.
-Ej no nie strasz mnie.
-A będę głupolu.
-Nie mów tak ładnie proszę.
-A ty możesz tak na mnie mówić.?.
-No pewnie ja to co innego.<śmiech>
-Oj jak ja Cię kocham. Nawet za takie głupoty.
-No ja ciebie też i to bardzo.
-Wiem.
Odstawił mnie na miejsce a potem staliśmy tak w wodzie.
-Dobra koniec tych czułości i chlusnął mnie wodą.
-O nie taki jesteś nie ładnie grabisz sobie oddałam mu.
-Osz ty i tak chlapaliśmy się przez kilkanaście minut.
Byliśmy przemoczeni do suchej nitki.Wieczorkiem wróciliśmy do domku. Suszyliśmy się i śmieliśmy nawzajem sami z siebie. Dawno już nie było tak fajnie. Siedzieliśmy potem na łóżku wtuleni w siebie i tak zasnęliśmy.


  • awatar Gość: www.facebook.com/toconajlepsze daj lajka. prosze dla mnie to bardzo ważne. z góry dziękuje :)
  • awatar Hell. ♥: Świetny rozdział : )) Bardzo mi się podobał. Czekam na więcej ! ; *
  • awatar My dreams, my life: Jest .! Nadrobiłam .! Podoba mi się twoje opowiadanie, mimo że pierwsze rozdziały były dla mnie trudne do przeczytania : ( Ale nic : ) Zastanawia mnie kiedy Kris powie Ericowi o Patricku : ) A ten rozdział był po prostu boski : )) So romantic :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Zasnąłem zaraz bardzo szybko. Zaraz potem ujrzałem błysk i ujrzałem moją ukochaną babunie. Widocznie wiedziała, że chciałem żeby mi się przyśniła. Siedziała jak zwykle u nas na werandzie na bujanym fotelu.
-Witaj Eriki.
-Witaj babciu podszedłem i uściskałem ją.
Na początku gdy mi się tak często śniła wydawało mi się dziwne gdy to wszystko mi się śni ale teraz już wszystko jest w normie.
-Widzę, że cię nękają myśli.
-Tak babciu chciałem się dowiedzieć czegoś więcej o tym chłopaku.
-Ah tak wiedziałam, że o to zapytasz. Bo widzisz nie mogę ci narazie tego wyjawić ale nie martw się wszystko się wyjaśni w najbliższym czasie. Mogę ci tylko powiedzieć, że nie zamierza wam zrobić krzywdy. A gdy jest z wami nic wam nie grozi.
-No tak rozumiem to dlatego ten wypadek nic nam się nie chciało on nas ostrzegł.
-Tak wszystko wiem.
-No tak nic się tam na górze nie ukryje przed wami.
-Tak tak wiemy wszystko.
-A czemu on dziś tak dziwnie patrzył na Kris i ją przytulał?
-No jego musisz o to zapytać.
-Oj babciu czemu jesteś taka tajemnicza.?
-Nie mogę ci pomóc to część planu który musisz sam zrealizować.
-Planu co ty kombinujesz to twoja sprawka.
-Możliwe ale jeszcze będziesz mi kiedyś dziękować za to.
-No mam nadzieje.
-A jak mam z nim porozmawiać jak on się pojawia tak znienacka nie wiadomo kiedy.
-Mam tu coś dla Ciebie.
-Co takiego jego zdjęcie gdy będziesz czegoś potrzebował przyłóż je do serca i w głębi duszy pomyśl o nim wtedy się pojawi.
-Ah tak dziękuje babuniu.
-Nie dziękuj tylko pomóż temu chłopakowi.
-Pomóc ale jak w jaki sposób?
-Wszystkiego się dowiesz.Sam musisz to zrozumieć.
-No dobrze rozumiem.
-Tylko nie pokazuj tego zdjęcia Kristin mogłoby to ją zranić.
-Zranić dlaczego.
-Po prostu nie pokazuj a i jeszcze jedno ma na imię Patrick o tym też jej nic nie mów.
-Dobrze skoro tak.
-Chyba, że sama je znajdzie albo Patrick Ci w tym pomaże lub pozwoli powiedzieć.
-No skoro tak
-Dobrze koniec już tego gawędzenia ja znikam wszystko się wyjaśni zobaczysz.
-No mam nadzieje to do zobaczenia.
Zaraz potem wszystko znikło tak jakby się rozmazało. Obudziłem się zaraz w mojej dłoni ujrzałem zdjęcie zaraz je schowałem szybko. Spojrzałem na Kristin jeszcze spała. Spojrzałem na zegarek była godzina 19.30. Kurcze jak ten czas szybko leci wyszedłem zaraz na dwór żeby się przewietrzyć.Zbierałem myśli wydawało mi się to wszystko strasznie dziwne. Chciałem teraz z nim porozmawiać ale nie wiedziałem jak zacząć postanowiłem, że zrobię to jutro z samego rana. A teraz spędzę trochę czasu z Kristin. Wszedłem z powrotem do domku akurat ona się przebudziła.
-Jak ci się spało kochanie?
-Bardzo dobrze. Która godzina.?
-Już 19.30.
-Już? Jak ten czas szybko leci.
-No to samo powiedziałem gdy wstałem
-A dawno już nie śpisz bo ja długo nie mogłam zasnąć.?
-Nie dopiero wstałem.A czemu nie mogłaś zasnąć.
-Myślałam o tym wszystkim co się dziś wydarzyło.
Tak naprawdę to o tym miejscu dawnych czasach i o Patricku ale nie chciałam mu mówić prawdy.
-No ale mam nadzieje, że się wszystko wyjaśni.
-No ja też.
-A teraz zabieram cie na spacer po okolicy co ty na to?
-No dobry pomysł.I poszliśmy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
To było niewiarygodne to co widzieliśmy. Ten chłopak chciał nas ostrzec przed niebezpieczeństwem. Teraz już wszystko było zrozumiałe. Choć nie do końca, nasuwały nam się na myśl kolejne pytania: Czemu akurat nas uchronił od tego wypadku? Kim jest ten chłopak? I czy chce coś w zamian za to? Erik mimo to, że go widział nie umiał odpowiedzieć na żadne z pytań. Ja nie miałam pojęcia także, ale z opowiadań Erika coś mi mówiło, że go skądś znam, ale nie wiedziałam z ką. Przez całą drogę dalej milczeliśmy. Dojechaliśmy na miejsce około godziny 16.00. Erik zaparkował samochód i zaprowadził mnie do starego obozu, gdy stanęłam w samym środku tego miejsca, stanęłam jak wryta. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zatkało mnie totalnie.
- Jak ci się tu podoba kochanie?
Nic nie odpowiedziałam
-Coś się stało, złe miejsce a może źle się czujesz bo taka blada jesteś?
Stałam i oglądałam wszystko dookoła. Nic dziwnego, że byłam blada na sam widok zrobiło mi się słabo. Dlaczego? Ponieważ przypomniały mi się dzieje z przed kilku lat. To miejsce przypominało mi najwspanialsze chwile, które spędziłam w życiu. A mianowicie tu przyjeżdżałam od dziecka na wakacje. Znałam to miejsce jak własną kieszeń. Tu wakacyjne chwile spędzałam z moim przyjacielem Patrickiem. Zawsze się tu wydurnialiśmy, śmieliśmy i psociliśmy od małego. Nie zapomnę tych czasów nigdy a on zawsze będzie w moim sercu. Był dla mnie jak brat, spędzaliśmy codziennie ze sobą masę czasu. Tak świetnie się ze sobą czuliśmy, że nawet nie chcieliśmy się rozstawać. A dlaczego był? Ponieważ już go nie ma i już nie wróci. Zginął w wypadku samochodowym. Przeżywałam to bardzo długo nie mogłam się po tym pozbierać. A od tamtego czasu nawet mi się nie przyśnił. Po pewnym czasie zapomniałam o tym zdarzeniu ale o nim zawsze będę pamiętać. Stałam i nie wiedziałam co powiedzieć wszystko do mnie wróciło z przed lat. Chciało mi się płakać ale powstrzymałam się. Nie chciałam teraz wspominać Erikowi o tym może kiedyś mu to opowiem.
-Nie, nie wszystko w porządku ale rzeczywiście trochę jestem zmęczona tą podróżą.
-A no dobrze nie dziwię się po takich przeżyciach.
-To, który domek wybierasz?
Nie było za wiele do wyboru. Ale wzrokiem wyszukiwałam tego, w którym zawsze mieszkaliśmy z Patrickiem.Znalazłam pamiętam go doskonale.
-Hmm może ten. Wskazałam na domek, który znajdował się na przeciwko nas w głębi.
-O no dobrze to idź tam się rozejrzyj a ja pójdę po rzeczy do samochodu.
-Weszłam do środka nic za bardzo się tu nie zmieniło, no może trochę to wszystko odnowili ale niewiele bo i tak domek był w dobrym stanie. Zamknęłam oczy i wspominałam dawne chwile. W głębi serca przeczuwałam, że on pewnie odwiedza często to miejsce i teraz może jest tu gdzieś a może to tylko moje przeczucia. Postanowiłam, że nie będę się smucić bo widocznie tak musiało być. Chcę się cieszyć tymi chwilami z Erikiem.
Poszedłem do samochodu po rzeczy a gdy wróciłem zobaczyłem tego chłopaka, że siedzi tuż przy Kristin i ją obejmuje. Zdenerwowałem się lekko. No tak duch podrywa moją dziewczyna i ona o tym nie wie ale przecież nie mogłem nic zrobić przecież nie pobije ducha. To by było głupie machając w powietrzu rękoma. Może on potrzebował tego po prostu bo nie ma tam bliskiej osoby i jest samotny. Przecież mi jej nie odbierze przecież to niemożliwe ale dla pewności usiadłem przy niej z drugiej strony i ucałowałem ją w policzek a o zaraz zniknął. Postanowiłem nie mówić jej o tym bo może się przestraszy, że ktoś ją prześladuje czy coś.
-O już jesteś świetne to miejsce.
-No wiedziałem, że ci się spodoba. To co prześpimy się trochę bo szczerze to też jestem padnięty.
-No dobrze
Erik zaraz szybko usnął a ja nie mogłam z wiadomych powodów myślałam teraz o Patricku.
__________________________________________________Dzięki wielkie za te ostatnie komentarze jest ich naprawdę sporo oby tak dalej. Szczególne podziękowania dla †.BlackSoul.† rockolga.pinger.pl
i BlueHell.<3 bluehell.pinger.pl Dedykuje wam ten rozdział ;* reszcie też dziękuje ;*. Mam nadziję , że wam się spodoba. Mam zamiar założyć drugiego bloga ale nie martwcie się tego nie zamierzam usuwać bo mam za dużo pomysłów do niego haha i nie będę go zaniedbywać mowy nie ma. Więc co wy na to na drugiego bloga tylko tam nie będzie opowiadania tylko taki zwykły ale na razi nie mam pomysłu co tam ma być może wy dacie propozycje o czym chcielibyście poczytać, dowiedzieć się lub coś obejrzeć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Spojrzałam na Erika pytająco. Przez cały czas wpatrywałam się przed siebie tak jak on i niczego nie widziałam.
-Co się stało co tam zobaczyłeś?
-Raczej kogo?
-Kogo? Nic nie rozumiem z tego.
-Nie widziałaś tego chłopaka, który przebiegł dosłownie przed kołami samochodu?
-Co nikogo nie widziałam.
-Ej Kristin coś tu jest nie tak.
-No dziwne nic z tego nie rozumiem. Uspokój się weź kilka oddechów i powiedz co widziałeś?
-No dobrze tylko nie myśl, że zgłupiałem.
-Nie no co ty nawet przez chwile mi na myśl to nie przyszło. Dobrze,że powiedziałeś mi wcześniej o swojej babci bo możliwe, że bym nie uwierzyła.
-No dobrze przynajmniej ty jesteś ze mną. Tylko obiecaj, że mnie nie zostawisz przez to wszystko. Bo naprawdę nie wiem co się dzieje.
-Obiecuję a teraz mów wszystko ze szczegółami.
-Dobrze cieszę się. A wiec sama jak widziałaś rozmawialiśmy no i jechaliśmy przed siebie. Wtedy przez ulicę przebiegł chłopak, gdzieś mniej więcej w twoim wieku.
-Chłopak?
-Tak, trudno w to uwierzyć ale to prawda.
-Dziwne ale ja go nie widziałam.
-Tak dziwne tylko nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.Jednak to nie był zwykły chłopak taki jak
ja.
-Nie... to jak wyglądał.?
-Był ubrany w granatową luźną bluzę adidasa, luźne a na głowie miał bejsbolówkę czerwono-granatową z inicjałami New York.Ale to nie chodzi jak był ubrany nie wyglądał zupełnie jak człowiek. Był tak jakby przezroczysty jak duch.
Wpatrywałam się w niego i nie wiedziałam co mam mu na to odpowiedzieć.
-To strasznie dziwne ale mi się zdaje, że musisz chyba porozmawiać z babcią.
-Też tak myślę ale naprawdę nic nie widziałaś?
-Nic a nic serio.
-No dobrze uspokoiłem się już trochę więc ruszajmy.
-Tylko jedź ostrożnie.
-Dobrze nie martw się.
Ruszyliśmy. Myślałam cały czas co się wydarzyło i z czym to miało się wiązać ale nie miałam pojęcia.
-Wiesz skarbie, mam dobrą wiadomość?
-Tak a jaką.?
-Pojedziemy na skróty będziemy szybciej na miejscu. Już włączałem kierunkowskaz, żeby skręcać.
Ledwie zdążył to powiedzieć i ponownie zahamował.
-Coś się stało znowu kochanie?
-Nie to nie możliwe. Przecierałem oczy kilkakrotnie ale nic to nie dało przed maską samochodu stał ten sam chłopak co wcześniej.
-Hej powiesz mi o co chodzi.?
-Nie widzisz? To znowu on?
-Ten chłopak?
-Tak. Wyciąga ręce tak jakby chciał nam pokazać, żebyśmy tu nie skręcali tylko jechali prosto.
-Nie rozumiem ja tu nikogo nie widzę. Wysiadłam z samochodu i stanęłam przed maską samochodu a potem z powrotem weszłam do samochodu.
-Chyba mam jakieś zwidy. Kiedy wyszłaś z samochodu ten chłopak wyglądał tak jakby ucieszył się, że cię widzi.
-Tak? Naprawdę nie rozumiem. Dziś musisz na pewno porozmawiać z babcią.
-Też tak myślę.Tylko co robimy teraz?
-Nie wiem może jedźmy jednak prosto. On być może chce nam coś przekazać. Tak myślę z tego co mi opowiadasz.
-Być może.
Samochody zaraz za nami zaczęły trąbić. A kierowca srebrnego mercedesa coś zaczął krzyczeć ale my byśmy za bardzo zdziwieni tym wszystkim żeby mu coś odpowiedzieć.
Wycofałem samochód i pojechaliśmy prosto.A nieznajomy chłopak uśmiechnął się i zniknął,tak jakby się rozpłynął.
-Wiesz kochanie to zaczyna się robić straszne. Teraz ta zjawa będzie nas prześladować?
-Nie wiem nie mam pojęcia. Muszę to jak najszybciej wyjaśnić. Niepokoję się bardzo.
Jechaliśmy dalej przed siebie. Przejeżdżaliśmy autostradą i z góry widzieliśmy drogę, którą mieliśmy jechać wcześniej. Zaraz potem byliśmy świadkami wypadku, gdzie zderzył się samochód ciężarowy z osobówką.To był ten sam samochód, którego wcześniej kierowca do nas krzyczał. Byłam przerażona serce biło mi dwa razy szybciej niż dotąd.Spojrzałam z przerażeniem na Erika a on na mnie...
  • awatar ,So black.♥: Carrots:* ej no co ty ja tylko pisze co mi do głowy przyjdzie i tyle a twoje tez jest świetne ;* Bless Skarbie ♥ Kończe w takich momentach zebyscie byly bardziej ciekawe kolejnego rozdzialu i dzieki temu wiecej was to czyta ;* DZięki wszystkim za komentarze jest juz 9 to sporo ;*
  • awatar Bless Skarbie ♥: zajebioza ;> czemu kończysz w takim momencie ja się pytam.?! czekam na nowy ^^ + zapraszam na nowy
  • awatar malutkazaczarowanakurwa ♥.: zaciekawiło mnie a zarazem mały dreszczyk hee ;**, czekam na ciąg dalszy <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
KTO PRZECZYTAŁ CAŁE OPOWIADANIE. ZACZYNAJĄC od 1 A KOŃCZĄC NA 48. PISAĆ BO NIE WIEM ILE WAS JEST I CZY JEST SENS DALEJ PISAĆ. JAK COŚ PISAĆ W KOMENTARZACH POD TĄ NOTKĄ BO TO DLA MNIE WAŻNE. MOŻE CO NIEKTÓRZY CHCĄ. ŻEBYM SKOŃCZYŁA JUŻ. JEŚLI TAK TO TO ZROBIĘ.JEŚLI NIE BĘDĘ PISAŁA DALEJ. DZIĘKI WSZYSTKIM ZA CZYTANIE I MIŁE KOMENTARZE (przede wszystkim te dłuższe bo lubię je czytać ale te krótkie też)
,So black.♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Droga zapowiadała się dość długa więc się trochę przespałam. Śniło mi się, że jestem na jakiejś polanie pełnej kwiatów. Wokół kwitną ozdobne krzewy i drzewa wiśni.Rozpromienione słońce pada na jedno z drzew dając cień a pod nim siedzę ja ubrana w biała zwiewną suknię, która unosiła się na wietrzę.Potem zaś podchodzi do mnie Erik roześmiany chwyta moją dłoń i tańczymy w promieniach słońca a wokół nas latają motyle. Sen był tak piękny, że chciałam aby trwał wieczność. Niestety coś przerwało go i przebudziłam się szybko.
-Jak tam spałaś kochanie?
-A bardzo dobrze miałam piękny sen.
-O to dobrze a zdradzisz mi co tam ci się śniło słonko?
-No pewnie tylko powiedz mi czy długo spalam i czy daleko jeszcze?
-Spałaś półtorej godzinki. A przed nami jeszcze z 4 godziny drogi.
-O to dość długo. A wiesz wydawało mi się jak bym spała krócej.
-No wiesz piękne sny szybko mijają. To co powiesz mi co ci się śniło?
-NO pewnie. Byłam na pięknej polanie pełnej kwiatów i kwitnących drzew i krzewów. A pod drzewem byłam ja w pięknej białej sukni. Potem zjawiłeś się ty i tańczyliśmy w promieniach słońca. No i tyle bo niestety się przebudziłam i nie wiem co dalej.
-O jaka szkoda chętnie bym jeszcze posłuchał.
-No niestety wszystko dobre co się szybko kończy.
-NO tak tak. A nie mówiłem Ci, że ostatnio zmarła moja kochana babunia to znaczy prababcia.
-Oj jaka szkoda współczuję.
-No dzięki ale musiałem się pogodzić miała w końcu już 100 lat.
-O to dość dużo.
-No ale babcia była radosna aż do ostatniej chwili. Zresztą zawsze była radosna i pełna życia. Mogłem się do niej zwrócić ze wszystkim.
-To dobrze no można powiedzieć, że była twoją najlepszą przyjaciółką.
-Tak tak no ale nie była tylko jest...
-No wiem trudno Ci pewnie się z tym pogodzić.
-Wcale nie gdy jest mi źle zamykam oczy i myślę o niej a ona w nocy przyśni mi się i rozmawia ze mną . Dlatego mówię, że jest a nie była.
-Aha rozumiem to trochę przerażające.
-No dosyć ale ja się tym nie martwię.Ale wiesz muszę ci coś jeszcze powiedzieć ostatnio mi się przyśniła mimo to ,że nie miałem żadnych problemów.I mówiła, że chce mi coś przekazać. Coś wyjątkowego. Nie chciała mówić co. Nawet nie wiem co miała na myśli ale powiedziała, że dowiem się wszystko w najbliższym czasie.
-To niesamowite co opowiadasz jak bardzo musiałeś być zżyty z babcią, że teraz możesz z nią utrzymywać kontakt może w dość dziwny sposób ale korzystny.
-No i wiesz nikomu jeszcze tego nie mówiłem więc. Zachowaj to w tajemnicy.
-No dobrze obiecuję, że nikomu nie powiem.
-I jeszcze jedno od pewnego momentu miewam takie lekkie bóle głowy wtedy muszę zamknąć oczy a gdy je otwieram widzę niekiedy delikatne promienie świateł wokół osób.
-To co opowiada jest niewiarygodne.Gdzieś o tym czytałam. Pisali o tym, że to tzw. aury. To właśnie takie światło które otacza człowieka. Po tym można rozpoznać daną osobę jaka jest. To taka energia odzwierciedla naszą osobowość. Ale mogą to widzieć tylko osoby wyznaczone.
-O kurcze właśnie jest tak jak mówisz. Tylko nie wiem dlaczego akurat ja. Przecież jestem zwykłym chłopakiem takim jak inni.
-Nie wiem może powinieneś zapytać o to babcie.
-No może powinienem. Wiesz babcia wspomniała mi jeszcze, że wszystko się wyjaśni już niedługo i pomogę wtedy osobie która straciła pewną osobę w tragicznym wypadku.
Ledwie zdążył to powiedzieć i coś do mnie dotarło.
Zaraz potem przerażony spojrzał na ulice i gwałtownie zahamował.
-Coś się stało kochanie? Zapytałam bo byłam tak samo przerażona jak on.
-No nie widziałaś?
-Czego? Nic nie widziałam
-Jak to nic? No przecież tu przed kierownicą dosłownie. Dobrze, że zdążyłem zahamować.
-Ale co bo nie rozumiem? Jakieś zwierze tak?
-Nie jego?
-Jego to znaczy?
-No...
__________________________________________________
Dzięki wszystkim za czytanie i komentarze. A szczególnie †.BlackSoul.† rockolga.pinger.pl za pomysły do dalszego opowiadania i mojej siostrze także za wyobraźnię i dalsze ciągi wydarzeń.Mam nadzieję, że ten rozdział wam się spodoba i zachęci was do dalszego czytania.;*

,So black.♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Po śniadaniu wybraliśmy się na wycieczkę rowerową po okolicy. Miło spędziliśmy czas. Po południu spotkaliśmy się z Ryanem i Susan u Erika w domu. Namawialiśmy ich aby z nami pojechali jednak oni stwierdzili, że nie chcą nam przeszkadzać i żebyśmy się sobą nacieszyli. Wieczorem zabraliśmy trochę rzeczy od niego, które będą nam potrzebne a potem wróciliśmy do mnie do domu. Jeszcze przedtem żegnając się z nimi. Erik pomógł mi spakować najpotrzebniejsze rzeczy. Potem oglądaliśmy komedię romantyczną przytulając się i śmiejąc. Ze zmęczenia usnęliśmy przed telewizorem.
Rankiem zjedliśmy śniadanie i już mieliśmy wychodzić z naszymi tobołkami, żeby zapakować je do samochodu gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Kto to może być o tej porze?
-To pewnie Ryan i Susan chcieli się jeszcze raz pożegnać przed wyjazdem. Zaśmiał się Erik.
-Otworzysz? a ja jeszcze pójdę po aparat na górę.
-Jasne. Gdy podszedłem i otworzyłem drzwi byłem zdumiony a zarazem zdenerwowany w drzwiach stał Martin. Przypominając sobie ostatnią bójkę nie miałem ochoty z nim rozmawiać a nawet go widzieć.
-Cześć wyszczerzył swoje zęby.
-Siema czego chcesz?
-Jest Kristin?
-Może jest, może nie ma lepiej się do niej nie zbliżaj po ostatnich incydentach. Ona jest teraz szczęśliwa i nie chcę aby się to zmieniło.
-Ja też nie chcę ale nie przyszedłem tu się awanturować. Właściwie przyszedłem do was obojga.
-Tak ciekawe po co?W tym momencie zeszła do nas Kristin także była zdziwiona jak ja i lekko poddenerwowana.
-I znowu ty już myślałam,że się wreszcie od nas odczepisz.
-No właściwie to na jakiś czas tak. Przyszedłem przeprosić za ostatnie sytuację i za to, że byłem taki zazdrosny.
-O niemożliwe tego się nie spodziewałem.A coś się stało.
-Nie tylko dużo myślałem i wiem, że głupio postąpiłem. Więc przepraszam was szczerze za wszystko złe co dla was zrobiłem.
-No skoro tak to przyjmujemy przeprosiny. Bynajmniej ja nie wiem jak ty Erik.
-No skoro tak to niech będzie ale obiecaj, że więcej się to nie powtórzy.
-Obiecuję. A tak wogóle to sory, że tak wcześnie ale przypadkiem usłyszałem wczoraj jak Susan z Ryanem rozmawiali, że dziś wyjeżdżacie. Miałem wpaść wczoraj ale było już zbyt późno.
-No wyjeżdżamy nad jezioro trzeba się cieszyć końcem wakacji.Właśnie mieliśmy wyjeżdżać.
-A no skoro tak to wam nie będę przeszkadzał to bawcie się dobrze i wracajcie cali i zdrowi.
-No dzięki i do zobaczenia.
Zapakowaliśmy rzeczy do bagażnika przy czy rozmawiając:
-Wiesz Kristin nie spodziewałem się, że twój brat będzie miał na tyle odwagi żeby nas przeprosić.
-No w sumie to ja też nie znam go aż tak dobrze ale dobrze postąpił.
-No dobrze mam nadzieję, że nie będzie już więcej sprzeczek między nami.
-No ja też.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy przed siebie.
__________________________________________________
Dzięki wszystkim za komentarze mam nadzieję, że wam się spodoba ten rozdział. Trochę nudny ale nie wiedziałam już co pisać. Sorki za to, że tak rzadko wchodzę ale jakoś nie mam ostatnio czasu.
Postaram się wchodzić częściej. Piszcie czy wam się podoba czy nie.Chciałabym was zapytać czy chcielibyście aby w tym opowiadaniu dodać jakieś fantastyki np jakieś postacie lub siły nadprzyrodzone albo coś innego?. Może macie jakieś propozycję co do tego? Więc dajcie swoje opinie.

,So black.♥
  • awatar malutkazaczarowanakurwa ♥.: niezłe nawet <3
  • awatar мα∂є ιη ¢αℓιƒσяηια. ♥: dzięki za koma :P no napisałabym ale nie wiem ile by to potrwało... ile dałabym radę pisać.. o brakuje mi czasu na pingera.. :/ heh. no bede czytała twoje opoowiadanie do usranej śmierci xd chyba że przestaniesz pisać.. :( Co do pomysłu który napisałam wyżej...Jakoś tak sam mi do głowy przyszedł...niespodziewanie :P Fantazja mi ostatnio działa... hahaha :D 3maj sie. :)czekam na nowee ;**
  • awatar Unrealizable . ♥: świetne, pisz dalej ; *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zmieniam nick z , Victorious.♥ na ,So black.♥ i avatar też mam nadzieje,że wam się spodoba ;p




,So black.♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Następnego dnia czułam się już znacznie lepiej Byłam pełna energii. Gdy się przebudziłam byłam sama w pokoju. Pomyślała, że to dziwne bo Erik obiecał mi, że spędzi ze mną trochę czasu. Rozejrzałam się po pokoju i ujrzałam na stoliku obok mojego łóżka leżała czerwona róża i liścik. Podeszłam i zaczęłam czytać."Skarbie tak słodko spałaś, że nie miałem sumienia żeby cię budzić. Ubierz się szybciutko i schodź na dół;*". Zrobiłam tak jak kazał. Założyłam sukienkę w kwiaty, podpięłam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i zeszłam na dół do kuchni. Byłam pewna, że Erik już tam na mnie czeka ze śniadaniem ale myliłam się w kuchni było pusto. Ujrzałam kolejny liścik na stole. "Czekam niecierpliwie za domem. Kocham Cię. Erik;*". Uśmiechnęłam się i poszłam. Gdy wyszłam na podwórko ujrzałam Erika , który już idzie w moją stronę cały rozpromieniony jak kiedyś.Ucałowała mnie delikatnie i zaprosił na śniadanie. NA trawie rozłożony był koc a na nim talerzyki ze starannie pokrojonym serem i szynką, moje ulubione konfitur i inne smakołyki a wokół rozsypane płatki róż. Wyglądało to uroczo byłam wprost prze szczęśliwa ponieważ nie spodziewałam się takiej niespodzianki.Zajadałam się ze smakiem gdy w końcu Erik oznajmił:
-Wiesz mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
-Jeszcze jedną ciekawa jestem co to takiego.
-Mam nadzieje, że się zgodzisz.
-No zależy co to za niespodzianka. No ale mów już bo nie mogę się doczekać.
-Zostało jeszcze ponad 2 tygodnie wakacji może wybrałabyś się ze mną np nad jezioro hmm?
-Nad jezioro?
-Tylko nie mów mi, że nie masz ochoty bo komary,robaki i nie wiadomo co.
-Nie no co ty chcę jechać i to bardzo lubię takie klimaty.
-No to się bardzo cieszę nawet nie wiesz jak bardzo.
-Ja też a kiedy wyjeżdżamy?
-Jutro rano.
-Już jutro o świetnie już nie mogę się doczekać. Tylko wiesz jest mały problem.
-Problem jaki problem pewnie chodzi o twoich rodziców.
-Tak przecież nie mogę jechać nic im nie mówiąc. Więc muszę do nich zadzwonić. Wrócą dopiero za 3 tygodnie więc wątpię, że mi pozwolą przecież ktoś musi pilnować domu.
-O to już się nie martw wszystko załatwiłem dzwoniłem do nich dziś rano jak jeszcze spałaś i zgodzili się a o dom nie muszą się martwić bo Susan i Ryan będą tu zaglądać.
-O to wspaniale jak ja ci się odwdzięcze się tak dużo dla mnie robisz.
-Oj nie musisz wystarczy mi to, że jesteś i że mnie Kochasz.
-Kochany jesteś.Przytuliłam się do niego mocno.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Susan
-Kristin nie rób tego proszę.
Odwróciła się i spojrzała na nas. Po pliczkach płynęły jej łzy, pod oczami miała rozmazy tuszu i kredki.
-Dlaczego? Przecież to nie ma wszystko sensu.
-Ale co?
-To wszystko ja Erik już nigdy nie będziemy szczęśliwi.
-Co ty mówisz to nieprawda. Proszę cię odłóż ten nóż.
Wstała i powoli zbliżała się żeby mi go oddać.
-Właśnie, że prawda. Byłam się z nim spotkać, żeby sobie wszystko wyjaśnić a potem przyszedł Martin i zaczęła się bójka. Nie chciał przestać więc uciekłam.
widać było jaka jest blada i zmęczona tym wszystkim.
-I znowu on od kąd pojawił się w waszym życiu ciągle są jakieś problemy.
-Wiem mogłam wcześniej o tym pomyśleć i jeszcze przez niego straciłam najlepszą przyjaciółkę. Wybaczysz mi Susan? Proszę.
Po tych słowach uśmiechnęła się lekko i zsunęła się na ziemię. Miała szczęście bo akurat w porę Ryan zdążył ją złapać. Od razu zbiegłam na dół i przyniosłam wodę i ręcznik. Gdy wróciłam leżała już na łóżku a Ryan otwierał okno. Robiliśmy co mogliśmy żeby się wybudziła. Ryan zaraz zadzwonił po Erika.

Kristin
Byłam tym wszystkim zmęczona już miałam oddawać jej nóż i wierzyłam w głębi serca, że mi wybaczy gdy zrobiło mi się ciemno przed oczami. Dalej tylko czułam szczęście. Widziałam świat taki kolorowy JA i Erik tacy zakochani. Patrzyliśmy sobie w oczy a potem przytulaliśmy się siedząc na ławce przed jego domem. Trwało to dość długo chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. Ale zaraz potem słyszałam na zmianę głosy. "Kristin kochanie obudź się proszę jestem tu wszystko będzie dobrze" i "Kristin słyszysz mnie to ja Susan". Chwilę później wszystko znikło a gdy otworzyłam delikatnie oczy ujrzałam przed sobą Ryana i Susan siedzącą obok mnie i Erika wtulonego we mnie.
-Co tu się dzieje. Zapytałam.
-Nic nic już wszystko w porządku teraz będzie już dobrze i ucałował mnie.
-Oj moja głowa uu.
-Nie wstawaj musisz teraz odpocząć. Mdlejąc uderzyłaś się delikatnie w kant łózka.
-Ah tak no coś pamiętam, że...Spojrzałam na Erika.
-Tak tak wiem o co chcesz zapytać. Z Martinem wszystko w porządku zaraz potem się rozeszliśmy a ja przybiegłem tutaj bo dzwonił do mnie Ryan i dowiedziałem się co z Tobą.
-Aha no kochany jesteś. Od początku wiedziałam, że wszystko się jakoś dobrze skończy.
-Czyli mam przez to zrozumieć, że mi wybaczyłaś tak?
-No jasne, że tak Kocham Cię głuptasie.
-JA Ciebie też.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

gastronomia25
 
wiosennaa
 
Nowy rozdział zaprszam *
 

gastronomia25
 
rockolga
 
Nowy rozdział zapraszam ;*
 

 
Erik
Było widać w jej oczach smutek. Oczy mimo makijażu miała podpuchnięte i to ja doprowadziłem ją do takiego stanu.Mimo wszystko wyglądała pięknie jak zawsze. Spojrzałem na nią i powiedziałem:
-Dziękuję, że przyszłaś myślałem, że już się rozmyśliłaś
-No ale jak widzisz jestem.
-No strasznie się cieszę.A więc od czego tu zacząć...
-Najlepiej od początku.
-No tak. Więc to nie jest tak jak myślisz to jedno wielkie nieporozumienie. Nic mnie z Nicole nie łączyło, nie łączy i nie będzie łączyć nigdy.
Spojrzała na mnie teraz tak jakby chciała mi coś powiedzieć lecz nadal milczała.
-Kristin ja nie mogę bez Ciebie żyć gdyby Ci się coś stało nie darowałbym sobie tego. Już raz bym Cię stracił przez ten wypadek i nie chcę żeby to się powtórzyło.
Patrzyła na mnie z nieco lepszym przekonaniem i czekała na dalsze moje słowa.
-A jeśli chodzi o Nicole to zwykła znajoma tylko ona sobie coś ubzdurała a nawet między nami do niczego nie doszło. Wtedy gdy pokłóciliśmy się to wieczorem była taka impreza i ja tam ją poznałem. Rozmawialiśmy i tańczyliśmy było miło nie powiem ale to tylko tyle. Potem tylko odprowadziłem ją do domu bo szliśmy w jedną stronę i to wszystko.
A potem następnego dnia ona chciała mnie przedstawić swojej przyjaciółce, którą okazała się Nina. Potem jak wybiegłaś to wytłumaczyłem sobie z nią wszystko i ona sama przyznała, że to głupio wyszło i za bardzo się w to zaangażowała. A resztę już znasz.
- I to tylko tyle?
-Tak naprawdę nic między nami nie było i nie ma.
Zaczęła płakać nie wiem czy ze szczęścia czy ze smutku. Nie wiedziałem co robić Więc ją przytuliłem.
-Oj nie płacz już wszystko się ułoży. Tylko proszę Cię wybacz mi.
W tej chwili odsunęła się ode mnie jak poparzona spojrzała przerażona za moje plecy. W naszą stronę szedł Martin i przyśpieszył zaraz kroku.

Martin
Byłem na spacerze gdy nagle ujrzałem znajome postacie. To był Erik i Kristin i jeszcze on ją przytulał nie wierzyłem własnym oczom. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że ona płacze. O nie to już za wiele pomyślałem nie będzie jej krzywdził znowu.
-Co ty wogóle tu robisz zostaw ją.
-A ty może wreszcie nie będziesz wtykał nosa w nie swoje sprawy.
-Odczep się od niej nie widzisz, że znowu przez Ciebie płacze.
-Wcale nie to tylko...
-Nic nie mów Kris wiem,że on znowu Cię skrzywdził. Nie pozwolę na to. Odejdź z tąd najlepiej. Nie dzwoń do niej ani nie pisz. Wogóle zniknij z jej życia tak będzie najlepiej.
-A może spytasz ją czego ona ze chce a nie mówisz za nią?
-Ja wiem czego ona chce lepiej niż ty.
-Właśnie nie.
-Tak myślisz, że ci wszystko wolno.
Zaczęła się szarpanina. Wypominali sobie wszystko na wzajem i okładali się pięściami.

Kristin
Nie mogłam na to patrzeć. Widać było, że Martin po prostu jest zazdrosny.
-Spokój chłopaki.
-Nie nie daruje mu za to że cię skrzywdził.
-Uspokójcie cię słyszycie.
-Nie widzisz, że ona nie chce żebyśmy się kłócili zrozum to i wyluzuj dla niej.
-Co taki cienias z ciebie. Najpierw dostaniesz to co ci się należy.
Nie mogłam na to patrzeć uciekłam z tam tąd.

Erik
Odepchnąłem go i pobiegłem za nią lecz on mnie dogonił i i znowu zaczął bójkę.


Ryan & Susan
Siedzieliśmy na ławce kiedy ujrzeliśmy biegnącą Kristin, była smutna. Musiało się coś stać. Nie odzywałam się z nią ale czułam, że muszę jej pomóc mimo wszystko była moją przyjaciółką.Poszliśmy zaraz w stronę jej domu.
Drzwi były otwarte. Weszliśmy do środka na dole nigdzie jej nie było. Poszliśmy na górę i ujrzeliśmy ją siedzącą na łóżku, płakała trzymającą nóż w ręku...
__________________________________________________

Dzięki wielkie za te komentarze oby tak dalej. Mam nadzieje, że ten też wam się spodoba.
, Victorious . ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Kristin
Wzięłam do ręki telefon, zaczęłam czytać smsy od niego. Głównie pisało tam że przeprasza, tęskni i że kocha mnie i to co się wydarzyło to nieporozumienie. Sama nie wiedziałam już co mam o tym myśleć. W głębi serca chciałam się z nim spotkać i wszystko wyjaśnić na spokojnie.Wtedy zaczął dzwonić telefon ujrzałam jego zdjęcie na ekranie. Nie wiedziałam co zrobić, wzięłam do ręki telefon i powoli nacisnęłam zieloną słuchawkę.

Erik
Zacząłem się już niepokoić ale gdy wcześniej dzwoniłem do jej rodziców to oznajmili mi, że z nią wszystko w porządku i, że właśnie jest u brata. Nie miałem ochoty się z nim spotykać chociaż mogłem jechać tam bo wiedziałem gdzie mieszka lecz nie chciałem oglądać tego typa. Jej mama oznajmiła mi, że do mnie zadzwoni lecz chyba nie wiedziała co się dzieje. Byłem pewien, że tak się nie stanie bo zachowałem się okropnie. Postanowiłem zadzwonić raz jeszcze. Wybrałem jej numer i czekałem niecierpliwie. W końcu ku mojemu zdziwieniu odebrała.
-Halo Kristin?
Usłyszałem tylko głuchą cisze. Nie wiedziałem co zrobić. Wiedziałem że nie chce zemną rozmawiać ale cieszyłem się, że odebrała.
-Wiem że tam jesteś. Nie musisz nic mówić ale mnie wysłuchaj. To wszystko nie tak jak myślisz. Nic mnie z Nicole nie łączy ona sobie to ubzdurała wszystko. A wtedy co wybiegłaś to ona sama mi przyznała rację. Przepraszam Cię, proszę wybacz mi. Kocham Cię i nie chcę Cię stracić przez moją głupotę.
Usłyszałem ponowną ciszę, a potem głośne przełknięcie śliny i płacz.
-Proszę Cię nie płacz to wszystko przeze mnie wiem o tym wogóle to nie jest rozmowa na telefon. Proszę Cię daj mi szansę i spotkajmy się.
Nic nie odpowiadała dalej słyszałem tylko jeszcze głośniejszy płacz.
-Spotkajmy się dziś tam w parku na tym starym mostku koło wielkiego dębu, o 18. Tam nikt nam nie będzie przeszkadzał. Proszę Cię tylko przyjdź, jeśli nie to zrozumiem, że nie chcesz mieć ze mną nic do czynienia. Będę kończyć pa Kocham Cię.

Kristin
Z jednej strony miałam do siebie żal, że nie odezwałam się nic ale z drugiej zaś strony ma może nauczkę niech też pocierpi i zobaczy jak to jest. Teraz się wahałam czy iść na to spotkanie z nim czy nie. Kochałam go i po tym co on mi powiedział wywnioskowałam, że on mnie też. Leżałam tak przez dłuższy czas na łóżku i rozmyślałam czy jednak się nie wycofać i jak mam się wogóle zachować wobec niego. Mijały godziny a ja leżałam i rozmyślałam nad sensem mojego życia.Dochodziła godzina 17.30. Nie miałam ochoty tam iść. Przebrałam się tylko w turkusowe rurki i miały, luźny t-shirt. Spojrzałam w lustro wyglądałam okropnie. Miałam rozmazany makijaż i oczy podpuchnięte od płaczu. Umyłam twarz i ponownie umalowałam oczy kredką i wytuszowałam rzęsy.Robiłam wszystko żeby tuszować te okropne worki pod oczami ale nic nie pomogło. Trudno pomyślałam ogarnęłam szybko pokój. Wybiła godzina 18 zeszłam na dół założyłam buty i wyszłam. Nie śpieszyłam się do parku miałam zaledwie z 15 minut.

Erik
Denerwowałem się strasznie byłem tam już przed czasem. Dochodziła godzina 18 a jej nie było. Nie przyjdzie pomyślałem straciłem ją na zawsze.Ale postanowiłem, że poczekam jeszcze.Może się jednak zdecyduje.Była już prawie 18.30 nadal jej nie było postanowiłem, że wrócę do domu. Już miałem iść kiedy zobaczyłem sylwetkę zbliżającą się w moją stronę. To była ona podeszła do mnie i spojrzała a potem odwróciła wzrok...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Kristin
Dzwonił do mnie setki razy, skrzynka odbiorcza była pełna sms’ów od niego. Nie chciałam z nim rozmawiać ani nic z nim mieć wspólnego po tym co mi zrobił. Jednak jakaś cząstka mnie pragnęła usłyszeć jego głosu albo go nawet zobaczyć. Patrzyłam w ekran telefonu i płakałam. Cierpiałam strasznie, kochałam go ale nie potrafiłam mu wybaczyć.Martin nie wracał już dość długo, zaczęłam się martwić, że może mu się coś stało lub co gorsza spotkał się z Erikiem. Jednak się myliłam na szczęście, zaraz potem przyszedł. Wypytywałam gdzie tak długo był, ale on tylko powiedział żebym się nie martwiła.Po dłuższym czasie gdy non stop wypytywałam oznajmił, że odwiedził rodziców. Zdziwiłam się ponieważ nie chętnie tam chodził.
-Mówili coś? Wypytywali o mnie?
-Tak strasznie się niepokoili. Uświadomiłem im, że nic ci nie jest i , że chciałaś tylko przenocować u mnie a zapomniałaś do nich zadzwonić.
- To dobrze nie chce, żeby się martwili a mam nadziejęm, że nie wspominałeś im nic o wczorajszym dniu.
-Nie no co ty. Nic nie pisnąłem, ale wiesz, że będziesz musiała wrócić do domu bo zaczną coś podejrzewać.
-No wiem dziś już wracam nie mam ochoty no ale muszę.
No musisz, ale pamiętaj wszystko będzie dobrze i nie płacz już. Po prostu o nim zapomnij tak będzie najlepiej.
-No łatwiej powiedzieć a trudniej zrealizować.Ja nie potrafię o nim zapomnieć. Ja... ja go Kocham.
-Kochasz? za takie świństwo jakie ci zrobił. Ja to się dziwię, że potrafisz coś takiego powiedzieć.
- Ale ty tego nie rozumiesz. To nie jest takie proste. Nie da się zapomnieć tak z dnia na dzień o osobie, z którą łączyło cię tak wiele. A po za tym ty go nie znasz tak dobrze jak ja.
-I co z tego widziałem i słyszałem dość dużo wtedy jak w szpitalu się kłóciliście.
-Oj wtedy to była moja wina bo umówiłam się z nim a potem nic mu nie powiedziałam, że przyjeżdżasz po mnie. A nie pamiętasz tego jak on cię odnalazł? Gdyby mu na mnie nie zależało nie zrobiłby tego.
-No z tym może masz i rację, ale to i tak niczego nie zmienia, że zachował się jak dupek i jeszcze go bronisz.
-Nie bronię go, a może to jakieś nieporozumienie z tą dziewczyną?
-Ty to nazywasz nieporozumieniem płakałaś przez niego on ma teraz inną a ty go usprawiedliwiasz.
-Dobrze ja już nie chcę o tym gadać wracam do domu.
-No dobra czekaj odprowadzę cię.
-Nie musisz, nic mi się przecież nie stanie. Poradzę sobie.
-Wiem, ale chcę. To jak?
-No dobra chodźmy.

Wrtóciłam do domu przez całą drogę nic się nie odzywałam. Pożegnaliśmy się i poszłam. Zadowolona przywitałam rodziców.
Wypytywali co tam u mnie i czemu chciałam nocować u Martina. Kłamałam, wymyśliłam coś na poczekaniu. Nie chciałam, żeby wiedzieli co się dzieje między mną a Erikiem.
-Dzwonił Erik córeczko. Oznajmiła mama.
-Ze co? Kto dzwonił?
-Erik, a coś się stało? Czemu jesteś taka zdziwiona?
-Nie , nie nic a co tam chciał?
-Mówił, że nie odbierasz od niego telefonu. Martwił się.
-A bo telefon mi się rozładował. Muszę go zaraz podładować. Jeszcze coś mówił?
-Coś wspomniał, żeby ci przekazać, że nie jest tak jak myślisz ale nie chciał powiedzieć o co chodzi. Powiedział, że będziesz wiedziała.
-A tak tak wiem. Nic takiego. Uśmiechnęłam się niepozornie.
-Powiedziałam mu, że oddzwonisz jak wrócisz.
-Ach tak, dobrze zaraz tak zrobię.
Pobiegłam na górę położyłam się na łóżku i pomyślałam: "Co ja teraz zrobię"
 

 
Kristin​
Słyszałam krzyk Niny, która za mną biegła. W ostatniej chwili skręciłam w ciemną uliczkę. Nie chciałam z nikim rozmawiać, chciałam zostać sama. Potrzebowałam kogoś bliskiego. Posiedziałam trochę w ciemności myśląc o tym co się ​
wydarzyło, a następnie poszłam do domu Martina. ​

Martin​
Siedziałem sam w domu, ojca jak zwykle nie było. Usłyszałem pukanie do drzwi. Było już dość późno, więc nie spodziewałem się nikogo. Otworzyłem drzwi, a w nich stała Kristin. Przeraziłem się: była blada i cała zapłakana. Nic nie mówiła tylko przytuliła się do mnie mocno.​
-Co się dzieję Kristin?​
Ona jednak nie odpowiadała tylko płakała coraz bardziej.​
-Ej słyszysz, co jest?​
Dalej głucha cisza.​
Poszliśmy na górę do mojego pokoju. Przytuliłem ją ponownie i próbowałem się dowiedzieć co się stało.​
-Nie płacz już, tylko powiedz co się stało.​
-Bo bo...​
-Bo co, powiedz wreszcie.​
-No Erik...​
-Co Erik.. Co on do licha znowu zrobił?​
-On i Nicole, oni...​
-On Cię skrzywdził znowu? Nie daruje mu za to.​
-Oni razem, no wiesz...​
-Ma nową laskę?! Nie myślałem, że posunie się do czegoś takiego.​
-Ja już sama nie wiem.​
-Czego nie wiesz?​
-Czy oni są razem.​
-Jak to przecież przed chwilą mówiłaś...​
-No tak, ale to tak wygląda.​
Kristin po pewnym czasie uspokoiła się i opowiedziała mi co dokładnie się tam wydarzyło. ​

Kristin​
Martin się tak o mnie troszczył. Tylko na niego mogłam teraz liczyć. Pozwolił mi zostać na noc, długo rozmawialiśmy. A potem usnęłam zmęczona płaczem i tym wszystkim z dzisiejszego dnia.​
Obudziłam się rankiem. Na stoliku obok ujrzałam śniadanie i karteczkę, na której pisało "Proszę, to dla Ciebie. Niedługo wrócę, nie martw się. Smacznego. Martin". Uśmiechnęłam się na sam widok. Jaki ten Martin kochany. Tak się o mnie troszczy i w ogóle- pomyślałam. ​

Erik​
Wróciłem do domu, nie mogłem przez całą noc spać. Ciągle śniły mi się jakieś koszmary. Martwiłem się strasznie. Wiem, że źle postąpiłem, ale przecież nic się nie stało. Nic mnie z Nicole nie łączy. Pewnie to odebrała inaczej, nie dziwię się też bym tak pomyślał. Postanowiłem, że zadzwonię do niej. Dzwoniłem kilka razy, ale nie odbierała. Bałem się, że mogło się coś stać. ​

Kristin​
Zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki trochę się ogarnąć. Gdy spojrzałam w lusterko oczy miałam całe podpuchnięte od płaczu. Wyglądałam fatalnie.​
I wtedy usłyszałam dźwięk telefonu. Pomyślałam, że to Martin, wiec szybko pobiegłam do pokoju. Niestety myliłam się, był to Erik. Nie odbierałam, nie miałam ochoty rozmawiać.​

Erik​
Dzwoniłem kilkanaście razy, ale nie odbierała. Nie wiedziałem co robić. Wysyłałem po kilka sms’ów na raz, ale dalej nic. Czułem, że straciłem ją na zawsze. ​
__________________________________________________
Podziękowania dla Moniki za poprawienie błędów i dla Was za komentarze. Nie sądziłam,że będzie ich coraz więcej. Strasznie lubię je czytać a szczególnie te długie zresztą to wszystkie. Zachęcam do dalszego czytania i dodawania komentarzy. Paa ;*
  • awatar Gość: Brawa dla Moniki xD a historyjka super jak zawsze.. ; ]
  • awatar Unrealizable . ♥: Maatko , jak fajnie sie to czyta ; ) pisz pisz kobieto ;d
  • awatar Gość: nie ma za co ; *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Kristin
Wybiegłam z tam tąd nie chciałam dłużej patrzeć na niego i słuchać jak nie potrafi powiedzieć Nicole co tak naprawdę nas łączy albo nawet łączyło. Nie wiedziałam co robić, biegłam przed siebie płacząc.Pomyślałam, że straciłam go na zawsze. Nie miałam teraz nikogo postanowiłam że pójdę do Martina nie chciałam wracać w takim stanie do domu.

Nina
Pobiegłam za nią ale nie mogłam jej znaleźć. Musiała skręcić w jakąś uliczkę. No i wtedy trudno było mi spostrzec gdzie jest, ponieważ było ich tam pełno. Krzyczałam myślałam że może się odezwie ale bez rezultatu niestety. Wiedziałam w jakiej była sytuacji współczułam jej na pewno ja bym postąpiła tak samo.

Nicole
Kristin wybiegła nie wiedziałam co się dzieje. Jeszcze Erik do tego zachowywał się dość dziwne. Wpatrywał się w nią jak w obrazek.W końcu nie wytrzymałam.
-Erik do cholery co tu się dzieje.
-Em no bo widzisz głupio wyszło.
-Głupio? to mało powiedziane. Co jest grane Kristin wybiegła z płaczem a ty nic się nie odzywasz?
-No bo to się trochę pokomplikowało.
-Wiem nie mów szyframi tylko powiedz wreszcie kto to jest.?
-To moja dziewczyna.
-Dziewczyna? no ale była ma się rozumieć czemu wcześniej mi tego nie powiedziałeś.?
-No nie do końca była.
-Jak to nie do końca.
-Bo widzisz my się pokłóciliśmy.Nie pisaliśmy do siebie ani nie odzywaliśmy się przez pewien czas a potem ciebie poznałem.
-Mogłeś mi powiedzieć że masz laskę.
-Nie pytałaś.
-A to musiałam pytać.?
-No nie ale ja nie myślałem że ty to tak weźmiesz na poważnie. Przecież nie mówiłem że szukam dziewczyny. A po za tym i tak do niczego nie doszło.
-Na poważnie? ja myślałam że będziemy razem czy coś a nie. No w sumie fakt nie doszło do niczego. To ja głupio postąpiłam myślałam nie wiadomo co.
-Oj przestań głupio wyszło i tyle.
-No wiem ale wiesz co ja nie lubię jak ktoś cierpi ty musisz do niej wrócić.
-Wrócić ale jak to nie będzie takie proste jeszcze to co ona tu widziała pewnie pomyślała że jesteśmy razem.
-No pewnie tak nie martw się pomogę Ci jakoś.
W tej chwili wbiegła zdyszana Nina do klubu.
-I co gdzie ona jest. Zapytał Erik.
-Nie wiem nie mogłam jej znaleźć musiała skręcić w jakąś uliczkę.
-O nie to moja wina.
-Oj przestań Erik znajdziemy ją na pewno się odnajdzie.
-A jak nie ostatnim razem ie odebrałem od niej telefonu i miała wypadek i ledwo wyszła z tego. Nie mogę jej tak po prostu stracić...
__________________________________________________
Czekam na dalsze komentarze dzięki za te do poprzedniego rozdziału. Dzięki temu wiem, że to czytacie i mam dla kogo pisać. Piszcie jak wam się coś nie podoba. Albo co na "+". Może macie jakieś pomysły na urozmaicenie opowiadania w jakiś sposób.Pozdrawiam Was gorąco.
, Victorious . ♥



  • awatar мα∂є ιη ¢αℓιƒσяηια. ♥: megaśne <33 czekam na nowe jak zwykle.. heh. no ciekawe co martin zrobi.. pewnie jakoś zareaguje.. ale nw jak bo w twoim opowiadaniu wszystko jest możliwe.. ;) pzdr. ;* <dzieki za zawiadomienie mnie o nowym rozdr. ;D >
  • awatar Gość: się dzieje ;d już myślałam, że Erik nie powie prawdy Nicoli.. zajebiste ♥
  • awatar malutkazaczarowanakurwa ♥.: świetne opowiadanie <3 czekam na ciąg dalszy ; **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nicole
Już nie mogłam się doczekać kiedy się z nim zobaczę. Od tamtego spotkania nie mogę o nim zapomnieć.Założyłam na siebie biały t-shirt z kolorowym nadrukiem i chabrowe rurki i do tego kolorowe trampki.Włosy rozpuściłam i podpięłam na jedną stronę. Spryskałam się jeszcze moimi perfumami które dostałam od Niny i wytuszowałam rzęsy. Właśnie usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam szybko na dół w drzwiach właśnie stała ona. Wzięłam tylko telefon i poszliśmy.
Po drodze Nina powiedziała mi że dołączy do nas jeszcze jej koleżanka Kristin. Nie miałam nic przeciwko ponieważ czym było nas więcej tym fajniej. Przynajmniej później Nina nie zostanie sama jak byśmy się gdzieś wymknęli z Erikiem. Byliśmy na miejscu weszliśmy do klubu i poszliśmy do baru po drinki.

Kristin
Szłam i rozmyślałam po drodze jaką szczęściarą musi być ta przyjaciółka Niny. Ja też byłam ale straciłam szanse. W tym momencie poczułam kucie w sercu. Ale sama sobie na to zasłużyłam. Teraz każdy się ode mnie odwrócił. W głębi duszy wierzyłam, że ten dzień będzie lepszy niż inne dotąd. Zbliżałam się już do klubu postanowiłam, że dziś będę bawiła się dobrze mimo wszystko.

Nina
Zamówiłyśmy drinki i czekaliśmy na Kristin miałam nadzieję że polubią się z Nicole. Nie chciałam żeby była samotna w końcu i tak nie miała wsparcia u nikogo. Z chłopakiem się nie odzywałam i jej przyjaciółka odwróciła się od niej. Wiedziałam co czuje ponieważ byłam kiedyś w takiej sytuacji jak ona teraz. Zauważyłam znajomą postać idącą w stronę parkietu. To była Kristin wyszłam jej naprzeciwko.
-No hej już myślałam, że nie przyjdziesz.
-Hej no miałam nie przychodzić no ale pomyślałam sobie że wiecznie nie mogę siedzieć w domu trzeba się w końcu rozerwać.
-No właśnie prawda. Choć zapoznam Cię z moją przyjaciółką.
Podeszliśmy do baru Nicole już z daleka szczerzyła swój niebiański uśmiech.
-No tak to moja przyjaciółka Nicole, a to Kristin.
-Bardzo mi miło wydaję mi się że chyba Cię już gdzieś widziałam.
-Mi też miło no bydź może ten świat taki mały się wydaje.
-Zamówić Ci drinka Kristin?. Zapytała Nicole uśmiechając się.
-Tak chętnie.
-No to mi się podoba.

Kristin
Nicole od razu wydawała mi się na sympatyczną dziewczynę. Była przez cały czas rozpromieniona, Nie dziwiłam się skoro nam tak opowiadała o nowo poznanym facecie. Tez na jej miejscu byłabym szczęśliwa ale tak nie było. Z tych ciekawych opowieści i opisów wywnioskowałam że ten chłopak musiał być naprawdę dla niej ważny i ekstra ciachem. Życzyłam jej szczęścia mimo wszystko, w końcu każdy na nie zasługuję.

Nicole
Byłam tak podekscytowana opowiadając dziewczyną o Eriku. To chyba był najwspanialszy facet jakiego poznałam dotąd. Już nie mogłam się doczekać kiedy w końcu go zobaczę i przedstawię dziewczyną. W tej chwili ukazał mi się przed oczami przystojniak poruszał się z refleksją na ustach ujrzałam uśmiech gdy mnie zobaczył. Podszedł do mnie i ucałował mnie w policzek.
-No cześć piękna jak tak ?.
-Wspaniale już nie mogłam się doczekać kiedy cię znowu zobaczę.
-No ja tak samo ostatnio na tej imprezie było wspaniale.
-Pozwól że Ci kogoś przedstawię.
-O wspaniale lubię poznawać nowych ludzi.
-To moja przyjaciółka Nina.
-Oł Erik to ty nie spodziewałam się Ciebie tutaj haha.
-No ja Ciebie też nie.
-A to wy się znacie ?
-No pewnie odpowiedziała Nina uratował mnie kiedyś ze swoją dziewczyną jak byłam pijana bo wpadłabym pod samochód. W tym momencie przypomniała sobie, że jego dziewczyną jest Kristin ta Kristin która siedzi koło niej.

Kristin
Gdy ujrzałam Erika przymilającego się do Nicole mowe mi odjęło. Łzy stanęły mi w oczach nie wiedziałam co robić. Chciałam z tąd uciec, serce waliło mi jak oszalałe. Widziałam Ninę, która wpatrywała się we mnie i widziała jak głupio jej też było. Zamyśliłam się na chwilę i usłyszałam głos Nicole zadowolonej jak zawsze:
-A to moja nowo poznana dziś kumpela Kristin.
Ocknęłam się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Widziałam w jego oczach przerażenie nie wiedział jak miał się zachować ja też.

Erik
Gdy Nicole przedstawiła mnie Ninie zdziwiłem się, że ją tu widzę. Nie pomyślałem nawet, że one się przyjaźnią. Gorsze zaś było to gdy ujrzałem Kristin wyglądała ślicznie. Zrobiło mi się głupio i przypomniałem sobie ją jak się dziś mineliśmy wtedy gdy zadzwoniła Nicole. Nie wiedziałem co zrobić uśmiechnąłem się niepewnie i podałem jej rękę, Ujrzałem jak po policzku spływa jej łza. Długo nie puszczałem jej dłoni, wpatrywałem się w nią jak głupiec aż w końcu powiedziałem:
-No my też się już znamy.
-Co jak to czemu ja nic o tym nie wiem. Zaśmiała się ponownie Nicole.
-Bo widzisz to skomplikowane.
-Jak to nie rozumiem.
-To to jest…
Nie zdążyłem skończyć bo ona wybiegła. Stałem i nie wiedziałem co robić Nicole wpatrywała się we mnie pytająco. Ja chciałem za nią biec ale coś nie dało mi się ruszyć z miejsca dlaczego nie pobiegłem za nią przecież była dla mnie taka ważna.
__________________________________________________
Proszę o komentarze bo wydaję mi się że nikt tego nie czyta . Chyba nie ma sensu pisać.Przynajmniej 10 komentarzy.
__________________________________________________
A jeszcze obym zapomniał dziękuje Ci @fryteek za pomoc w poprzednim rozdziale;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Kristin
Zobaczyłam go. W jego oczach widać było szczęście Ostatnim razem widziałam tą iskierkę jeszcze wtedy jak się wybudziłam . Nasze spojrzenia się spotkały. Już miałam coś powiedzieć , ale zadzwonił jego telefon.
- Halo .? - powiedział. Spojrzał na mnie sucho i ruszył dalej. Zrobiło mi się przykro i głupio, więc zadzwoniłam do Susan. Nie odbierała. Super... wybrałam numer paru innych koleżanek , ale każda powiedziała ,że Susan robi przyjęcie piżamowe. Zdziwiło mnie to, bo zawsze razem urządzałyśmy przyjęcia. Pomyślałam więc do kogo by tu zadzwonić. Padło na Ninę. Wybrałam jej numer.
- Słucham - odezwał się głos.
- Hej , tu Kristin. Pamiętasz mnie .?
- O cześć kris, jasne że pamiętam . To ty i twój chłopak mnie uratowaliście. Jakbym mogła zapomnieć. - zaśmiała się.
- Powiedz mi, masz jakieś plany na dzisiaj ?
- Niestety tak. Moja przyjaciółka poznała kogoś i dzisiaj mam go poznać.
- To szczęścia życzę przyjaciółce. Ja akurat tego szczęścia nie mam. - westchnęłam.
- Czekaj, mam jakąś godzinę. To może wpadniesz do mnie. Pomożesz mi się przygotować i przy okazji opowiedz co u ciebie.
- Dobrze. Będę za 5 minut.

Erik
Z niezręczniej sytuacji wyratowała mnie Nicole, która zadzwoniła do mnie. Odebrałem.
- To co widzimy się zaraz hmm .?
- No właśnie nie do końca.
- Jak to czemu?
- Musze jeszcze odwiedzić przyjaciółkę bo pomagam jej w urządzaniu jej nowego pokoju.
- Oj szkoda a nie znajdziesz chwilki żeby się spotkać później?
-No właśnie dlatego dzwonię co powiesz o 19 w tym klubie koło fontann.
-O 19 no mi pasuje.
- Okej,to do zobaczenia.
- Pa. - odpowiedziałem. Odwróciłem się , ale kris już nie było. Odetchnąłem z ulgą.
Nina
Siedzialam sobie w kuchni pisząc z przyjaciółką, kiedy nagle ktoś zapukał do drzwi. To pewnie Kristin. Nie myliłam się.
- Hej .. - powiedziałam. Ale ona nic nie powiedziała, tylko rzuciła mi się w ramiona. Przytuliłam ją. - Kris, co się stało .? - dziewczyna opowiedziała mi o wszystkim.
- Nawet nie wiesz , jak bardzo mi przykro. Gdybym mogła zostać dzisiaj w domu, ale niestety przyjaciółka mnie zabije jak sie nie pojawię. Poznała jakiegoś faceta i jest przeszczęśliwa.
- Nic się nie stało, chociaż ty mnie nie zostawiłas na lodzie. - powiedziała. Potem pomogła mi się wyszykować. Zaproponowałam jej , żeby poszła ze mną. Ale powiedziała ,że się zastanowi. Więc podałam jej do jakiego klubu idziemy. Jakby zmieniła zdanie. I ubrana w granatową miniówkę i gigantyczne szpile weszłam do zamówionej wcześniej taxówki i pojechałam na miejsce
Kristin
Wróciłam do domu i poszłam się przebrać. Postanowiłam ,że dołączę do Niny i jej przyjaciół. Po wyjściu z prysznica szybko wysuszyłam włosy, robiąc przy tym tzw 'artystyczny nieład" . Nałorzyłam na twarz tusz do rzęs, kredkę i puder. Usta musnęłam błyszczykiem. Do tego ubrałam jasne rurki z gigantycznymi dziurami , czerwone trampki i żółty podkoszulek. Pomyślałam sobie ,że niezle w tym wyglądam. Niech Erik płacze nad tym co stracił - pomyślałam. Żeby nie tracić pieniędzy na taxi, złapałam deskorolkę . Wyszłam ,zamykając dom na klucz. I ruszyłam w stronę klubu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Następnego dnia rano gdy się przebudził była godzina 10.30.Wrócił wcześniejszego dnia dość późno miło wspominał chwile z poznaną Nicolą. Była taka urocza i jak się poruszała gdy razem tańczyliśmy. Jest inna niż Kristin nie taka delikatna lecz jej przeciwieństwo. Pragnął spotkać się z nią raz jeszcze no ale to potem. Zszedł na dół w świetnym humorze, cały aż rozpromieniony ze szczęścia. Przy stole siedział Ryan i zajadał jajecznice.
-Ej braciszku co ty taki radosny.Czy coś się stało czego nie wiem.
-Oj stało się stało.
-Niech zgadnę pogodziłeś się z Kristin.?
-Z Kristin...? spojrzał na niego z minął pełną grymasu.
-No co ostatnio byłeś taki szczęśliwy gdy poznałeś ją.
-Kristin to przeszłość wczoraj poznałem niesamowitą dziewczynę.
-Ej no stary gratuluje ale nie za szybko? Z Kristin to przejściowa kłótnia chyba nie.
-Kłótnia no nie wiem skoro ona woli tego Martina to trudno nie będę rozpaczał.
-Ale to jej brat chociaż może spróbujesz się z nią pogodzić. Od tamtego czasu wcale do niej nie dzwonisz chociaż byś ją odwiedził.
-Co ty gadasz przecież to ona zaczęła skoro tyle się nie odzywała to znaczy że jej na mnie nie zależy.
-Może nie miała czasu?
-No właśnie i sam sobie odpowiedziałeś na pytanie.
-Dobrze już rób jak chcesz nie wtrącam się. To opowiedz mi jak było wczoraj i jak tam ta dziewczyna.
-Było świetnie nie bawiłem się już tak od dawna.
Jest taka atrakcyjna, pełna wdzięku. Ma na imię Nicola.
-No stary musisz mnie z nią zapoznać.
-Nie ma mowy jest tylko moja. To znaczy jeszcze nie ale już niedługo.
-No ale jesteś tylko zapoznać i tak ją prędzej czy później poznam.
-E albo lepiej żebyście się poznali żeby nie było takiej akcji jak z Kristin.
-No właśnie.
-No dobra zjem coś szybko i zaraz do niej napisze może będzie miała czas popołudniu żeby się spotkać.
Przekąsił coś szybko i poszedł na górę.Wziął telefon i zaczął pisać."No hej mam nadzieje że już nie śpisz. Masz może jakieś plany na popołudnie jeśli nie to chętnie bym się z Tobą spotkał." Zaczął ścielić łóżko chwilę potem otrzymał smsa. "Nie już dawno nie śpię raczej nie mam żądnych planów chętnie spędzę z Tobą trochę czasu tylko gdzie i o której.?" Cieszył się jak dziecko."To może w parku tam koło fontann o 14.?"
"No dobrze już nie mogę się doczekać Do zobaczenia;*"
Już nie mógł się doczekać kiedy znów się z nią zobaczy. Wziął szybki prysznic, poprawił włosy, ubrał się i wyperfumował swoimi ulubionymi perfumami. W zasadzie był już gotowy do wyjścia ale było jeszcze sporo czasu więc postanowił że wyjdzie z psem na spacer. Gdy szedł chodnikiem z daleka ujrzał postać dziewczyny poruszała się z wdziękiem i gracją. Pomyślał że to może Nicol ale gdy podszedł bliżej ujrzał że to Kristin. Przechodząc spojrzeli sobie w oczy i...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Do klubu miał niedaleko. Przez drogę chwilę myślał o Kristin ale nie zamierzał się tym martwić. Skoro ona miała go w dupie i nie miała dla niego czasu to on też miał prawo trochę się rozerwać. Był na miejscu masę ludzi tańczyło na parkiecie. Spoglądał czy niema może kogoś znajomego ale niestety nikogo nie widział. Kierował się w stronę baru, zamówił drinka i obserwował ludzi na parkiecie. W pewnym momencie podeszła do niego dziewczyna. Miała brązowe włosy niezdarnie upięte w koczek.Zielone oczy które wpatrywały się w niego jak w obrazek i uroczy uśmiech. Miała na sobie luźne dżinsy czarną granatową bokserkę i na to luźną białą, krótką bluzkę.Usiadła koło niego i zapytała.
-Hej co tu taki przystojniak sam robi?
-Siema a tak przyszedłem trochę się rozerwać.
-Sam jesteś czy czekasz na kogoś.
-Absolutnie sam hah.
-To dobrze się składa zagubiłam tu gdzieś moją koleżankę w tłumie.
-O to nie dobrze ale nie martw się dotrzymam Ci towarzystwa jeśli chcesz?
-No pewnie miło by było.
-A jak masz na imię nieznajoma?
-A sory z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić Nicola a ty.
-mmm ładnie a ja Erik.
-No tobie też. Mogę Cie porwać na parkiet?
-No pewnie co będziemy tu tak siedzieć.

Erik
-Nie mogłem oderwać od niej wzroku była taka piękna. Wogóle nie bawiłam się tak już od dawna.Spędziliśmy ze sobą wspaniały wieczór. Odprowadziłem ją potem do domu i wymieniliśmy się numerami. W tamtej chwili nawet n moment nie pomyślałem o Kristin.

Nicola
-Erik to wspaniały chłopak i do tego taki przystojny. Nie mogłam oderwać od niego wzroku.Cieszę się że poznałam takiego kogoś jak on. Mam nadzieję że nasza znajomość rozwinie się.Fajnie się bawiłam i mam zamiar to powtórzyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›